Gmina Przechlewo w sądzie będzie się domagała zwolnienia działki w Kleśniku przez dzierżawiącego ją do niedawna przedsiębiorcę z Przechlewa Marka Golińskiego. Złożenie pozwu przeciwko mieszkańcowi wicewójt Jan Gajo zapowiedział w czasie dyskusji, która wywiązała się po posiedzeniu Komisji Rewizyjnej w ostatni wtorek (14.03). Wicewójt podkreśla, że umowa dzierżawy zawierała zapis o braku możliwości zabudowy. I uważa, że Marek Goliński niezgodnie z prawem przypisał sobie prawo do dysponowania gruntem na cele budowlane. Złożył takie oświadczenie w starostwie, po czym uzyskał zgodę na budowę i postawił domek letniskowy.
"To jest pana chęć uzyskania prywatnego interesu kosztem gminy" - mówił do Marka Golińskiego wicewójt Przechlewa Jan Gajo:
- Zaświadczenie, które pan uzyskał na podstawie fałszywych oświadczeń, mówię fałszywych, bo sobie pan przypisał prawo do dysponowania gruntem, dla mnie to jest fałszywy dokument. Uzyskał pan pozwolenie i pan mamił wówczas swojego kolegę, a obecnie dzisiaj chyba swojego podstawowego wroga, pana Krzysztofa Michałowskiego. To jest pana mniemanie i pana chęć uzyskania prywatnego interesu kosztem gminy.
Marek Goliński podkreśla, że domek postawił na gminnej działce, bo człuchowskie Starostwo Powiatowe się temu nie sprzeciwiło. Jego argumentacja od początku opiera się też na tym, ze to wójt miał namawiać go do budowy, a następnie firma żony wójta postawić domek, przy osobistym udziale Krzysztofa Michałowskiego przy nadzorowaniu i rozliczaniu tej inwestycji. I to po wywiadzie m.in. z nim Komisja Rewizyjna bada teraz, czy wójt złamał ustawowy zakaz zarządzania biznesem.
- Jeżeli pan mi zarzuca kłamstwo, to proszę też do sądu te materiały dostarczyć, a jeżeli nie, to proszę mnie publicznie nie oskarżać o to, że ja złożyłem fałszywe dokumenty i kogokolwiek oszukałem, bo nic takiego nie miało miejsca i mówię panu, że sobie więcej nie życzę takich uwag, że ja oszukałem jakikolwiek urząd.
Odpowiadał Marek Goliński. W czasie dyskusji wicewójt Jan Gajo cytował pismo ze Starostwa Powiatowego, z którego wynika, że urząd wydał zgodę na budowę domku letniskowego, nie dysponując umową dzierżawy. Ta miała zostać "dostarczona w terminie późniejszym". Marek Goliński twierdzi, że umową starostwo dysponowało od początku. Zapowiada, że odpowiednie papiery z pieczątkami ze starostwa też dostarczy do sądu.
Najprawdopodobniej zanim sprawę rozstrzygnie sąd, wypowie się Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Człuchowie, bo także tam gmina skierowała sprawę. Jak zdradził Jan Gajo, namawia również wójta do złożenia doniesienia do prokuratury. To miałoby dotyczyć - tu cytat -rzekomej "próby narażenia gminy na straty" przez Marka Golińskiego.














