Zrobili analizę i uznali, że dosyć wietrzne tereny gminy Chojnice są odpowiednie pod ich inwestycję. Przedstawiciele francuskiej firmy, która chciałaby stawiać tu wiatraki, byli w Chojnicach i rozmawiali z wójtem. Według ich planów, turbin - rozsianych po całej gminie - miałoby być 104, wszystkie o mocy 6 megawatów.
Przypomnijmy, że dotychczas na terenie gminy Chojnice energię z wiatru produkuje 16 takich urządzeń. Czy uda się zrealizować plany Francuzów i ile ostatecznie nowych wiatraków stanęłoby w gminie Chojnice, jeszcze nie wiadomo. Wójt jednak już na tym etapie rozmów zaznacza, że sporą część gminy, objętą Naturą 2000, można od razu wykreślić z planów. Dodaje też, że nie zgodzi się, by wyrósł na niej las wiatraków. Te - jego zdaniem - mogłyby natomiast stanąć na południowej granicy gminy i w pierwszej kolejności na gruntach należących do samorządu.
- Bo to jest dochód dla mieszkańców, czyli tutaj, na przykład, mamy działkę w Sławęcine, nieczynne boisko piłkarskie, tu mamy nieczynne wysypisko śmieci w Ciechocinie, a tu mamy Zakład Zagospodarowania Odpadów. Generalnie wiatraki by były usadowione wzdłuż południowej granicy gminy Chojnice: Gockowice, Silno, Ciechocin, Ostrowite, Sławęcin, Ogorzeliny, Doręgowice.
Mówi Weekend FM wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański. Propozycja jest dla samorządu kusząca, bo każdy wiatrak to wymierna korzyść finansowa i pieniądze na inwestycje. Rozmowy jednak dopiero zainicjowano i ewentualne decyzje będą konsultowane społecznie, poddane głosowaniu Rady Gminy oraz ocenie środowiskowej. Jak dodaje wójt Szczepański, po nowelizacji ustawy zakładającej m.in., że co najmniej 10 proc. energii produkowanej z farmy wiatrowej ma być przekazywane na rzecz społeczności lokalnej, na kolejnych wiatrakach w gminie zyskają też jej mieszkańcy.















