Małżeństwo z Chojnic apeluje o niestrzelanie petardami przed sylwestrem, bo zwierzęta boją się huku.
Choć, jak informuje nas chojnicka policja, z roku na rok zgłoszeń o strzelaniu fajerwerkami poza wyznaczonymi do tego dniami 31 grudnia i 1 stycznia, z roku na rok jest coraz mniej, problem nadal istnieje. A doskwiera głównie przelękniętym małym dzieciom oraz różnym zwierzętom.
Dlatego też pani Teresa i pan Józef apelują do miłośników przede wszystkim hukowych petard o powstrzymanie się od strzelania nie tylko ze względu na komfort psychiczny dzieci i zwierząt, ale również na bezpieczeństwo:
- Te petardy żeby używali tylko w dni, które mogą, znaczy się sylwester i nowy rok, a nie co 5 minut jakaś wybuchnie, psy dostają szału. W tej chwili jestem z żoną, wywieźliśmy psa do Raciąża. Bo on, jak usłyszy huk petardy, to się nie załatwi.
- Nasz pies jest ze schroniska.
- I to nie jest maleństwo, to jest 25 kg żywej wagi.
- On by mnie wciągnął pod samochód raz.
Mówią reporterce Weekend FM Teresa i Józef z Chojnic. Mieszkańcy Osiedla 700-lecia przyznają, że wystrzeliwania petard poza wyznaczonym terminem jest w tym rejonie problemem nagminnym. A to za sprawą znajdujących się w okolicy sal bankietowych.
W Komendzie Powiatowej Policji w Chojnicach pytamy, co mieszkańcy miasta mogą zrobić z hukowym problemem i czy funkcjonariusze podejmują interwencje w tych sprawach:
- Oficer dyżurny po otrzymaniu takiego zgłoszenia natychmiast kieruje tam policjantów. Mundurowi reagują na każde tego typu zgłoszenie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami używanie petard oraz innych środków pirotechnicznych w miejscach publicznych jest zabronione. Wyjątkiem jest 31 grudnia oraz 1 stycznia. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń sprawcy grozi mandat karny lub wniosek do sądu, gdzie grzywna może wynieść nawet do 5 tys. złotych.
Wyjaśnia oficer prasowy KPP w Chojnicach Magdalena Zblewska. Podobne zgłoszenia można kierować także do Straży Miejskiej.














