W Muzeum Historyczno-Etnograficznym w Chojnicach otwarto wczoraj wystawę „Archeologia zbrodni pomorskiej 1939. Chojnicka Dolina Śmierci”. Ekspozycję można oglądać w baszcie Kurza Stopa.
- To są materialne dowody zbrodni - mówi archeolog dr Dawid Kobiałka:
- W sumie w trzech gablotach 80 artefaktów, które są związane z tymi mordami i to są naprawdę ślady zbrodni. To są ślady po masowych egzekucjach ludzi w 1939, jak i w 1945 roku. Ich jest bodajże 83, ale my przez te trzy lata mamy łącznie już prawie 5 tysięcy. Tego wszystkiego się nie da opowiedzieć, pokazać na raz, więc to proszę traktować jako zapowiedź dalszych prac.
W otwarciu wystawy wzięli udział także mieszkańcy, których krewni zostali zamordowani w Dolinie Śmierci, a także świadkowie tamtych wydarzeń. Jedną z takich osób jest pani Stanisława Stoltmann. Jej ojciec, nauczyciel Alojzy Stoltmann został aresztowany przez Niemców w październiku 1939 r., zginął w Dolinie Śmierci w pierwszej połowie listopada:
- No i w 1939 r., jak moja siostra opowiadała, przyszło trzech takich w mundurach SS. Ojciec mógł uciec, ale on się bał uciec, bo wiedzieli, że nas zabiorą do lagru. On nie chciał nas, dzieci, narażać. Nas było dziewięcioro. Ojciec miał się ubrać no i go po prostu zabrali.
Ekspozycję przygotowało chojnickie muzeum oraz gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej.
Dłuższej relacji z tego wydarzenia oraz wspomnień córki jednej z ofiar zbrodni w Dolinie Śmierci w Chojnicach w 1939 r. wysłuchacie w niedzielę w programie "Opowiem Ci historię".
Więcej na ten temat:




























