Kilkanaście kursów wykonują każdego dnia beczkowozy przewożące ścieki z oczyszczalni w Wyczechach do tej w Czarnem. Powód? Wygaśnięcie z końcem października pozwolenia wodno-prawnego dla tej pierwszej instalacji. Próby jego przedłużenia spełzły na niczym, bo instalacja sprzed 50 lat jest wyeksploatowana, wypływające z niej ścieki nie spełniają norm, a Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku warunkowo zgodził się na jej użytkowanie tylko do końca maja przyszłego roku. Zanim jednak WIOŚ zdążył ją zamknąć, taki sam skutek osiągnęła decyzja Wód Polskich o nieprzedłużeniu pozwolenia wodno-prawnego.
"Moglibyśmy zrzucać ścieki jak dotychczas, bez obowiązującego pozwolenia wodno-prawnego, ale skutkowałoby to wielokrotnie podwyższonymi opłatami za korzystanie ze środowiska, a mogłoby również nieść za sobą odpowiedzialność prawną dla mnie osobiście" - mówi Weekend FM prezes Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego w Czarnem Edward Jankowski.
I przyznaje, że docelowo odbije się to na kolejnym wzroście cen. Bo inna, niezwiązana z Wyczechami podwyżka, jest już szykowana.
- Na dzień dzisiejszy mamy jeszcze w poprzednim miesiącu złożony wniosek o skrócenie obowiązywania aktualnej taryfy z innych względów jeszcze, tzn. chodziło przede wszystkim o ogólny wzrost kosztów, z którym wszyscy widzimy, że mamy do czynienia. Paliwo, energia, środki produkcji, akurat konkretnie materiały, które około 40% podrożały, te materiały, które używamy w naszej eksploatacji.
Jak dodaje Edward Jankowski, ścieki z Wyczech będą musiały być wożone do Czarnego aż do czasu budowy nowej oczyszczalni w tej pierwszej miejscowości. Gmina ma na ten cel 5 mln zł z Polskiego Ładu, ale jest dopiero na etapie rozstrzygania przetargu. Projektowanie i budowa mogą potrwać nawet do dwóch lat.















