Czy Rezerwat Biosfery Bory Tucholskie, to dobra marka turystyczna, czy też wymaga jeszcze pracy i promocji? To pytanie zadali sobie uczestnicy konferencji naukowej w Męcikale koło Brus.
Biorący w niej udział naukowcy doszli do konkluzji, że nie jest źle, ale markę rezerwatu można, a nawet trzeba wzmocnić. W tym celu jednak potrzebne jest współdziałanie wszystkich związanych z nim instytucji.
- Ta marka jest i wszyscy wiemy, że ta marka jest, tylko jak będzie dalej rozwijana, jak ją będziemy dalej wzmacniali to zależy od nas. Ale nie oszukujmy się, to nie zależy już od osób, które założyły Rezerwat Biosfery, to nie zależy od obszarów chronionych, to zależy od wszystkich pozostałych osób i instytucji, które na tym obszarze są i chcą pracować, czy chcą wzmacniać markę i jej potencjał.
Powiedział Weekend FM jeden z prelegentów, profesor Mieczysław Kunz z UMK w Toruniu.
Profesor Andrzej Nienartowicz, jeden ze współzałożycieli rezerwatu, dodał natomiast, że warto by pokazać, jak zmienił się on przez lata i w ten sposób zainspirować do działania:
- Trzeba gromadzić dane o naszym Rezerwacie Biosfery, żeby pokazać jak było na początku naszego działania, czy wręcz przed naszym działaniem, jak jest dzisiaj i jak właśnie te wprowadzone nasze inicjatywy mogą w przyszłości wpłynąć, w którą stronę pójdzie nasz Rezerwat Biosfery.
A przewodnicząca rady koordynacyjnej Rezerwatu Biosfery, także pracownik naukowy toruńskiego uniwersytetu, Agnieszka Piernik, uważa, że trzeba wykreować modę na ten obszar.
Choćby przez powszechne używanie logo rezerwatu.
- Logotypy na samochodach mają sprzyjać poczuciu wyjątkowości i kreować potem model na Rezerwat Biosfery Bory Tucholskie, modę na region, takiej Warszawce, czy na południu Polski, żeby to było coś wyjątkowego. Ale mi się wydaje, że najważniejsze jest takie kreowanie poczucia własnej wyjątkowości. I to jest też kwestia, rola państwa - mediów lokalnych.
Konferencję przygotowała Wdzydzko-Charzykowska Lokalna Grupa Rybacka "Morenka".















