Żadna instytucja nie chciała mu pomóc, dopiero po dwóch dobach trafił pod właściwą opiekę. Mieszkańcy wsi Niechorz w gminie Sępólno Krajeńskie w czwartek (04.08) po południu znaleźli rannego bociana, który - jak się później okazało - miał złamaną kość biodrową. Ptak dwie doby czekał na pomoc, bo nikt nie poczuwał się do odpowiedzialności za ranne zwierzę.
- Mój mąż jechał drogą i zauważył, że leży bocian. Siedział w tym upale, 33 stopnie, pod transformatorem, pod słupem. I wtedy go sąsiad wziął do swojego ogródka. Myśmy wydzwonili do wszystkich. Do radnego z Kamienia, do pani weterynarz, wydziału transportu i usług, do straży. Nikt, po prostu nikt.
Mówi Weekend FM pani Małgorzata z Niechorza koło Sępólna Krajeńskiego. Dopiero kiedy mieszkańcy wsi zdecydowali się powiadomić o rannym bocianie Weekend FM, na pomoc zwierzęciu ruszył nasz redakcyjny kolega Krzysztof Ogłuszka, który wprost ze skraju lasu zawiózł bociana do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Człuchowie.
- Trafił do nas bocian ze złamaną kością biodrową. Przede wszystkim nie może stanąć na tej jednej nodze. Trzeba cos z nim zrobić. To znaczy albo zostanie przekazany do specjalistycznego ośrodka, albo będziemy tu na miejscu coś z nim robić. My na naszym człuchowskim rynku działamy kilkanaście lat i wszyscy wiedzą, że jak cokolwiek się dziej, to jest telefon i wiadomo gdzie.
Mówi z kolei Karol Krasinkiewicz z człuchowskiego TOZu, i radzi jednocześnie żeby w takiej sytuacji od razu dzwonić na policję.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Mieszkańcy wsi Niechorz w gminie Sępólno Krajeńskie znaleźli rannego bociana, który - jak się później okazało - miał złamaną nogę. To "później” trwało dwie doby, bo tyle ranny bocian czekał na fachową pomoc, której po kolei odmawiały mieszkańcom Niechorza niemal wszystkie służby i instytucje, nawet te, które maja taki obowiązek, albo - wydawałoby się - są powołane do ochrony przyrody. Dopiero kiedy mieszkańcy Niechorza o rannym bocianie powiadomili Weekend FM, na pomoc zwierzęciu ruszył nasz redakcyjny kolega Krzysztof Ogłuszka. Ptak trafił do Towarzystwa opieki nad zwierzętami w Człuchowie, a sprawie przyjrzał się nasz sępoleński reporter Maciej Bór.















