Są nowe fakty w sądowej sprawie dotyczącej tragedii na obozie harcerskim w Suszku i zaniedbań, jakich mieli się dopuścić oskarżeni. Po apelacji w łódzkim Sądzie Okręgowym, od nowa rusza proces dwóch komendantów obozu. Jest też decyzja w sprawie Andrzeja N., byłego dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego w chojnickim Starostwie Powiatowym, który także znalazł się na ławie oskarżonych podczas procesu w Sądzie Rejonowym w Łodzi. Szczegóły w relacji Anety Czupryniak.
- Łódzki Sąd Okręgowy, który rozpatrywał apelację Prokuratury Okręgowej w Słupsku uznał, że komendanci obozu harcerskiego w Suszku muszą ponownie wrócić na ławę oskarżonych. Uchylił tym samym wyrok Sądu Rejonowego, który zarówno Mateusza I., jak i Włodzimierza D. uniewinnił od zarzucanych im czynów. Przypomnijmy, że na komendantach z Łodzi, którzy w sierpniu 5 lat temu, czyli w czasie gdy nad regionem przeszła nawałnica, wypoczywali z harcerzami nad jeziorem na terenie powiatu chojnickiego spoczywało kilka zarzutów: "naruszenia szeregu reguł ostrożnego postępowania i bezpieczeństwa", "zlekceważenia ostrzeżeń synoptycznych o pogarszającej się pogodzie" i "zbyt późnego zarządzenia ewakuacji". To wszystko miało narazić harcerzy i kadrę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także nieumyślnie doprowadzić do śmierci dwóch nastoletnich uczestniczek obozu i obrażeń u 32 innych osób. Sprawa w tym zakresie ponownie toczyć się będzie w Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście, ale jej termin nie jest jeszcze ustalony.
Sąd Okręgowy nie zmienił za to wyroku, jaki w niższej instancji otrzymał Andrzej N. Postępowanie wobec byłego dyrektora wydziału zarządzania kryzysowego w chojnickim starostwie, który nie przekazał innym instytucjom komunikatu o zbliżającym się załamaniu pogody, jest warunkowo umorzone na okres 1 roku próby.
Wyrok jest prawomocny.














