Co z uchodźcami, którzy mieszkają w wykorzystywanych w sezonie obiektach publicznych? Czy będą je musieli na ten czas opuścić? Sprawdziliśmy, jak do tej kwestii podchodzi się w powiecie tucholskim. Okazuje się, że pomysł o tymczasowym przekwaterowaniu w bliskie sąsiedztwo, do domu katechetycznego, rozważa się jedynie w gminie Cekcyn. W tej chwili Ukrainki z dziećmi mieszkają w ośrodku wypoczynkowym "Jarzębina", który latem służy uczestnikom obozów sportowych.
Wójt Cekcyna Jacek Brygman zaznacza, że temat ewentualnych przenosin będzie dyskutowany z samymi uchodźcami, tak by nie odnieśli wrażenia, że się ich w ośrodku nie chce.
- To delikatna sprawa i na pewno nie będziemy tu robić nic na siłę. Najwyżej zrezygnujemy z obozów - mówi Weekend FM wójt Jacek Brygman.
Tuchola z kolei, która uchodźców gości m.in. w tutejszym Ośrodku Sportu i Rekreacji, przenosić ich nie zamierza. Jest za to już teraz gotowa do rezygnacji z urządzania obozów.
- Jest wojna za granicami, jest potrzeba pomocy ludziom i nie będziemy organizować póki co obozów, bo trzeba ludziom pomagać.
Mówi Weekend FM burmistrz Tucholi Tadeusz Kowalski.
Jak ustaliliśmy, problemem nie jest też obecność Ukraińców w powiatowym Zakładzie Aktywności Zawodowej w Tucholi. Poza tymi, które zajmują uchodźcy, jest tu dość pokoi także dla komercyjnych gości.
- Z naszej strony póki co nie ma takiej presji w stosunku do nich. Absolutnie jesteśmy ustawieni na to, że wszystko inne z racji tej sytuacji musi poczekać, bo przede wszystkim musimy zadbać o tych, których mamy pod opieką.
Mówi Weekend FM starosta tucholski Michał Mróz.














