Kilka uroczystości zaplanowano dzisiaj (1.09) w Chojnicach, by upamiętnić wybuch II wojny światowej. Pierwszym akcentem z okazji 87 rocznicy tego tragicznego wydarzenia było złożenie kwiatów przy pomniku ofiar wojny przy ulicy Dworcowej. Jednym z pierwszych epizodów konfliktu był właśnie wjazd pociągu pancernego na stację w Chojnicach o godz. 4.23.
Oficjalna uroczystość odbyła się w południe przy pomniku Zbrodni Hitlerowskich przy ulicy Gdańskiej. Tutaj odczytano między innymi wspomnienia z pierwszego dnia wojny. Ich autorem był Franciszek Gemba z Ogorzelin w gminie Chojnice. Wówczas 13-letni chłopak dzisiaj obchodziłby setne urodziny.
Rychłym rankiem 1 września, około godz. 4.30, dały się słyszeć potężne grzmoty. Ale to nie burza, tylko kanonada armatnia ostrzału Chojnic z kierunku zachodniego. To Niemcy napadły na Polskę. Siostra pojechała do wsi rowerem zasięgnąć jakichś wiadomości. Tam z progu swego domu nasz poseł na Sejm potężnym basowym głosem krzyczy: uciekać kto tylko może bo Niemcy w Zamartem!
Wspominał Franciszek Gemba z Ogorzelin.
Okolicznościowe przemówienie wygłosił wiceburmistrz Chojnic Adam Kopczyński. Przypomniał tło historyczne, ale podkreślił też brak wspólnoty w obecnych czasach.
Pogarda, nacjonalizm i nienawiść sprawiły, że ludzi, którzy żyli obok siebie, zaczęto dzielić na swoich i obcych. Sąsiad stawał przeciwko sąsiadowi. I właśnie dlatego doświadczenie II wojny światowej pozostaje tak aktualną przestrogą. Bo szczucie na drugiego człowieka ze względu na jego narodowość, pochodzenie, religię, czy jakąkolwiek inną cechę, nigdy nie jest niewinną zabawą słowami.
Mówił wiceburmistrz Chojnic Adam Kopczyński.
Z kolei na godzinę 16.00 w chojnickiej Dolinie Śmierci zaplanowano apel i mszę świętą w intencji ojczyzny.














