Przeszli ulicami miasta, a pod drzwiami ratusza zostawili wieniec i znicz - mieszkańcy Miastka tłumnie uczestniczyli w czwartkowym (27.08) marszu milczenia. Demonstracja odbyła się pod hasłem ´Ostatni dyżur´ i była wyrazem niezadowolenia Miastczan z sytuacji, w jakiej znalazł się miejscowy szpital. Ten, jak już wiecie z Weekend FM, z powodu długów jest w procedurze upadłościowej.
- To nas boli. Miastko można już zaorać - usłyszeliśmy od ludzi.
Tyle ludzi do tego szpitala z okolic, z województwa innego dojeżdżali. Tutaj się leczyliśmy - my, moi rodzice, dzieci. A tu żadnej opieki nie ma, nic. Gdzie dojeżdżać? - Tak żeby nas załatwić, po prostu zostaliśmy załatwieni. - No będziemy umierać, no bo co? - Gdzie nas dowiozą? - No zobaczymy, co to da ten marsz, nie? Przez tyle lat tu żeśmy się też leczyli i tak dalej, tak, że to powinno istnieć.
Mówili mieszkańcy, a według szacunków organizatorów mogło ich w marszu uczestniczyć nawet około tysiąca.
Sytuacja szpitala jest też bezpośrednią przesłanką do przeprowadzenia w Miastku referendum w sprawie odwołania urzędującego burmistrza i rady miejskiej. Po marszu pomysłodawcy referendum zebrali pierwsze podpisy popierające ich inicjatywę.














