"Burmistrz szantażował radnego, a teraz uwiarygodnił esbecki donos" – grzmi opozycja z Rady Miejskiej w Chojnicach. Ostre słowa wybrzmiały dzisiaj (2.03) podczas konferencji prasowej. To ciąg dalszy sprawy Zdzisława Januszewskiego i doniesień o jego domniemanej współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Oficjalnie zaczęło się od informacji byłego funkcjonariusza SB, przesłanej do burmistrza. Włodarz przekazał list do Instytutu Pamięci Narodowej. Sam zainteresowany zaprzecza jakiejkolwiek współpracy.
Na dzisiejszej konferencji prasowej opozycja nie zostawiła suchej nitki na burmistrzu. Jego działania nazwała brudną grą na zniszczenie reputacji radnego. Radni Marzenna Osowicka i Kamil Kaczmarek stwierdzili, że włodarz szantażował radnego rzekomą wiedzą, co nazwali "grą brudnymi teczkami".
Członkowie naszego klubu wiedzą o próbach szantażu, zastraszania, niszczenia Zdzisława Januszewskiego już od grudnia. Jeżeli ktokolwiek państwu wmawia, że jest to sprawa, która urodziła się 21 stycznia, wraz z przesłaniem tej odręcznej wiadomości przez byłego współpracownika służby bezpieczeństwa i człowieka, który odpowiadał za pobicie świętej pamięci burmistrza Leszka Chamier-Ciemińskiego,to to jest nieprawda.
Mówił radny Kamil Kaczmarek.
Głos w sprawie zabrał również politolog Marcin Wałdoch, który badał działanie służb SB, w tym autora pisma do ratusza. Zapewnił, że nazwisko radnego nie przewija się w materiałach komunistycznych służb.
Wielokrotnie korzystałem z materiałów, które tworzył Kazimierz Pazda, jako materiały informacyjne, operacyjne. Kazimierz Pazda kieruje pismo do burmistrza Arseniusza Finstera, ale nie podaje w tym piśmie ważnej informacji nie ujawnia kryptonimu, który rzekomo miałby posiadać Zdzisław Januszewski. Bo po prostu takiego kryptonimu nie ma, bo Zdzisław Januszewski nigdzie nie występuje, w żadnych dokumentach dotyczących Chojnic, ziemi chojnickiej.
Przekonywał doktor Marcin Wałdoch.
Sam zainteresowany nie pojawił się na spotkaniu, gdyż sprawa mocno odbiła się na jego zdrowiu. Zdzisław Januszewski planuje jednak złożyć do prokuratury zawiadomienie o naruszeniu swojego dobrego imienia przez autora donosu.














