
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoTo drugie podejście tucholskiego ratusza do sprawy.
Są uchwały intencyjne o zamiarze likwidacji szkół podstawowych w Stobnie i Kiełpinie, w gminie Tuchola. Przegłosowano je, mimo sprzeciwu części radnych i przedstawicieli rodziców dzieci z obu placówek. To drugie podejście tucholskiego ratusza do sprawy. Pierwsze nie miało akceptacji kuratorium i ministerstwa.
Burmistrz tłumaczy, że dąży do połączenia z innymi szkołami, bo wiejskie mają za mało uczniów, a wydatki na oświatę systematycznie rosną. Mieszkańcy patrzą na to inaczej.
- Nie jesteśmy pozycją w budżecie gminy - mówił na dzisiejszej (18.12.) sesji Grzegorz Drewczyński, rodzic z Kiełpina.
Dziś mimo powszechnie panującego świątecznego nastroju po raz kolejny otrzymujemy informacje o wszczęciu procedury likwidacji szkoły. Rozumiemy uwarunkowania demograficzne i ekonomiczne, jednak wiele kwestii wciąż pozostaje niejasnych. Uważamy, że wnioski płynące z ubiegłorocznych wydarzeń nie zostały w pełni uwzględnione i nadal nie do końca bierze się pod uwagę dobro naszych dzieci.
Grzegorz Drewczyński
Na dobro dzieci powoływała się też Ewa Ziemianowska, która w pewnym momencie musiała tłumaczyć się ze swoich słów o rzekomym problemie narkotykowym w szkole, do której po likwidacji mieliby trafić uczniowie ze Stobna.
Po prostu troszczymy się o bezpieczeństwo naszych dzieci, nic poza tym. Ja tu nie chcę jakichś plotek szerzyć, tylko chciałabym, żeby nam udzielono informacji, czy jest ten problem. Chcemy po prostu, żeby nasze dzieci były w szkole docelowej bezpieczne.
Ewa Ziemianowska
Mówiła mieszkanka Stobna.
Burmistrz Tadeusz Kowalski przytaczał znane już argumenty. Gminy nie stać na szkoły z małą liczbą uczniów, a prognozy demograficzne nie są optymistyczne.
Uchwały intencyjne zapoczątkowują procedurę, która ponownie będzie wymagała opinii, w tym kuratorium oświaty w Bydgoszczy.
Słuchaj w: