Kierowcy tracą panowanie nad samochodami, te wypadają z drogi, zderzają się lub lądują na prywatnych posesjach. Mieszkańcy Stołczna, w gminie Człuchów, alarmują, że drastycznie pogarsza się bezpieczeństwo na drodze krajowej nr 25. I apelują do włodarzy oraz drogowców o działania.
Słowa mieszkańców potwierdzają policyjne statystyki. Przez trzy letnie miesiące tego roku od Dobojewa do tzw. górki gwieździńskiej miały miejsce cztery wypadki. W jednym z nich zginęła 17-latka, a rannych zostało łącznie dziewięć osób. Było też osiem kolizji. W tym samym okresie ubiegłego roku człuchowska policja odnotowała tylko jedną kolizję i ani jednego wypadku.
- Od 13 lat, jak tu mieszkam, doszło do kilkunastu wypadków, kilku kolizji. Kolizje oczywiście nie były nigdy zgłaszane na policję, bo jakoś tutaj sami pomogliśmy wyjść ludziom z tych aut, własnymi samochodami z rowów powyciągać auta, ale śmiertelne wypadki były i niedawno też był. Ta droga jest naprawdę niebezpieczna.
Mówi Weekend FM mieszkaniec Stołczna Zdzisław Demko.
Po jego interwencji wspólne wystąpienie do gdańskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad szykują wójt gminy Człuchów Paweł Gibczyński i Rzeczenicy Marcin Szulc.
Po spotkaniu z szefową Rejonu GDDKiA w Człuchowie proponują m.in. ograniczenie dopuszczalnej prędkości, postawienie dodatkowych znaków (tzw. dużych sierżantów) czy wprowadzenie odcinkowego pomiaru prędkości.
Zarządca drogi ustami rzecznika prasowego Mateusza Brożyny podkreśla, że niedawno wprowadził korektę oznakowania. Zapewnia też, że z uwagą odniesie się do propozycji włodarzy. Ci planują ponadto zwrócić się do Inspekcji Transportu Drogowego o przywrócenie fotoradarów w Stołcznie i Rzeczenicy. Swoje propozycje ma również człuchowska policja.
Dowiedz się więcej:
Policyjne statystyki pokazują, że na odcinku drogi krajowej nr 25 w okolicach Stołczna, w gminie Człuchów, jest coraz więcej kolizji i wypadków - także śmiertelnych.
Mieszkańcy, samorządowcy, policjanci i drogowcy zastanawiają się teraz, jak to zmienić. Zgodnie jednak przyznają, że coś trzeba zrobić. Co konkretnie? O to pytał reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.















